wtorek, 7 kwietnia 2015

Popapraniec

Brak komentarzy:

Ludzie mogą doprowadzić
wybraną fasadę do perfekcji,
ale swoje grzechy każdy nosi tuż przy skórze.
~Jeaniene Frost


Na szczęście nie widziałam już więcej tego popaprańca. Zastanawiałam się kim on jest. Najpierw w klubie, potem winda. Czuję się śledzona.
Nawet nie zauważam, gdy ściskam swoje udo. Pod paznokciami poleciała mi strużka krwi.
Patrzę na nią zafascynowana.

Oblizuje spierzchnięte usta i przygryzam wargę.

Gryzę ją tak mocno, że po chwili czuje metaliczny smak w ustach.

Nie!

Zrywam się szybko z mojego krzesła wysypuje na ziemi wszystkie rzeczy z torebki i szybko wyciągam chusteczki higieniczne.
Wycieram krew ze swojego uda i brody po czym wyrzucam do kosza zużytą chusteczkę. 
Obiecałam sobie i Oliemu, że z tym skończę.

Muszę skończyć.

Biorę do ręki lusterko, podnoszę błyszczyk i nakładam go na usta, aby chociaż trochę ukryć ślady zębów.
Czuję, że wargi mam opuchnięte.
Wzruszam ramionami. Duże usta są teraz w modzie.
Zbieram swoje rzeczy do torebki, wyłączam komputer i odbieram ostatni telefon na dziś.
Jeszcze nie zdążyłam się odezwać, gdy w słuchawce usłyszałam głos mojego szefa.

-Sakura przyjdź do mnie na chwilę. – Odpowiadam, że zaraz będę i po uporządkowaniu swojego biurka wychodzę. Jutro muszę przynieść coś fajnego, żeby trochę zmienić te biuro.

Pukam do drzwi i za pozwoleniem wchodzę.
Leon kiwa mi głową, abym usiadła, więc wsuwam swój tyłek na krzesło naprzeciwko jego biurka.

-Sakura mam do ciebie prośbę. Dzisiaj jest impreza charytatywna. Powiem najprościej jak potrafię. Ktoś tam wybudował sobie drogą chatę z zajebistym widokiem, a że w starej chacie już nie mieszka wyprzedaje swoje rzeczy, oraz rzeczy innych i przeznacza kasę na cele dobroczynne. Ale to nie ważne – co??? Patrzę na niego zaszokowana. Więc co jego zdaniem jest ważne?
-Na takiej imprezie łatwo jest pozyskać kasę na dofinansowania, a nam takiego trzeba.
-Więc do czego zmierzasz?- pytam
-A do tego, że dzisiaj idziesz ze mną na tą imprezę, tylko Sakura ubierz się seksy, żeby świecić przy moim boku i aby nadęci i obrzydliwie bogaci biznesmeni ,,grube rybki” zwracały na ciebie uwagę i nie szczędzili nam grosza czaisz?- patrzę na niego jak na idiotę.
 Zaraz mi powie, że mam przespać się z każdym po kolei.
Niepewna przytakuję głową.

-Mogę wziąć swojego przyjaciela?- pytam. To dla niego może być szansa. Na takich imprezach bywają ludzie którzy mogą pomóc mu w  rozwijaniu swojej kariery.
-Nie jestem pewny, ale dobrze co mi szkodzi. Limuzyna będzie po was o dwudziestej. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli panno Haruno-
Patrzę na niego niepewnie, ale kiwam głową.
Żegnam się i wychodzę z biura. 
W domu opowiadam wszystko Oliemu, a on na to: 
- Ale super Sakura nasza pierwsza impreza, łoooo, a dopiero jesteśmy tu parę dni. Będzie super. Boże, ale się cieszę. Dzięki, że o mnie pomyślałaś. –
Bierze mnie w ramiona mocno ściska i wychodzi. Po chwili wraca tanecznym krokiem.
-Twoja matka dzwoniła do mnie. Powiedziałem jej o imprezie. Mówiła, że też tam będzie i właśnie miała nas zaprosić. Za piętnaście minut będzie tu z przenośnym Spa. Musimy wziąć kąpiel.
Jak powiedział Oli moja matka była jeszcze szybciej niż miała być. Przywiozła ze sobą stylistki, kosmetyczki, fryzjerki itp.
Westchnęłam zażenowana,  ale widząc ile to frajdy sprawia Oliemu- wyluzowałam się trochę.
Mieliśmy na przygotowanie tylko trzy godziny.
Matka cały czas gadała jak to ma być wspaniale, że wystawiła do sprzedaży jej cenną wazę chińską po jakiejś tam cesarzowej.
Wszystko dla pokazu oczywiście. Pewnie tą wazę zaraz wykupi.
Zrobiono mi manicure, pedicure, depilację nóg, oraz pach. Wyregulowano brwi, ułożono mi włosy, nasmarowano jakimiś olejkami, żeby moja mleczna karnacja błyszczała się jeszcze bardziej.
Włosy polokowano mi w duże loki, a grzywkę zostawiono opadającą na czoło 
( Wizerunek Sakury w kategorii Bohaterowie ma właśnie taką fryzurę.)
Moją twarz wycieniowano różnymi odcieniami fluidów, wygładzono ją, uwydatniono kości policzkowe i rozświetlono.
Oczy miałam wycieniowane i podkreślone czarnym cieniem. Rzęsy doklejone, ale delikatnie, gdyż swoje miałam długie. Usta maźnięte ciemną czerwoną ostro szminką- coś pod kolor wina,
a teraz wciskam się w moją gorsetową kieckę.
Gorset miał podwyższony stan przez co moje piersi były uniesione i miały ładny kształt. Sukienka zważyła jeszcze bardziej moją talię, a dół miałam rozkloszowany i do połowy ud.
Czarny kiecki sukienki podkreślał moją jasną karnację.
Gdy  do tego wskoczyłam w czarne szpili, założyłam lekki srebrny wisiorek i do kompletu bransoletkę, mogłam uznać swój wizerunek za skończony.
Poszłam do kuchni gdzie już czekali na mnie Oli z matką.
Mama miała na sobie beżową sukienkę  na grubych ramiączkach i beżowe szpilki. Włosy upięte do góry złotą klamrą, a kilka zakręconych kosmyków opadało jej tworząc bardzo ładny efekt.
Oli miał ułożone włosy na bok i założony smoking. Zamiast krawata, czy muszki, miał delikatnie rozpiętą koszulę. Wyglądał obłędnie.
Gdy spojrzał na mnie jego oczy się zaświeciły.
-Nie wiem jak mam skwitować to jak wyglądasz. Z twarzy słodko i ponętnie, ale ubranie krzyczy do mnie ,,cholera ale jestem gorąca i drapieżna”-
Polegałam na olim. On zawsze mówił mi prawdę. Skoro powiedział, że wyglądam świetnie, to musiało tak być.
Również zaskoczyły mnie słowa matki:
-Kochanie wyglądasz wyśmienicie.
Gdy dobiegł nas głos portiera, że limuzyna już jest, zeszliśmy na dół. Matka wsiadła do swojej, a ja z Olim do naszej.
W środku czekał już na nas szef.
-Cholera Sakura naprawdę się postarałaś.- powiedział

Po trzydziesto minutowej jeździe gdzie panowie całkowicie mnie olali i rozmawiali tylko ze sobą na temat konfliktów zbrojnych na świecie ja całkowicie poddałam się swoim myślom.
W głowie cały czas siedziały mi te czarne oczy.
Zaczepił mnie dwa razy, a co najdziwniejsze spotkałam go przecież parę dni temu w klubie w ogóle w innym państwie, potem w windzie. To chyba zbyt mocny zbieg okoliczności, a na dodatek wiedział jak się nazywam. Może to jakiś prześladowca, albo jeden z brukowców, w końcu mój ojczym jest bogatym biznesmenem, a niedługo ich ślub.
Nawet nie zauważyłam, gdy dojechaliśmy na miejsce.





-Sasuke byłeś wspaniały.- zachwycała się blond włosa kobieta.
-Muszę skorzystać z prysznica- powiedziała.
-Jak chcesz, nie zapomnij, że dzisiaj jest ta impreza charytatywna.
-Wiem Sasuke, pamiętam, jestem zachwycona, już nie mogę się doczekać, cieszę się, że w końcu zacząłeś się angażować. Tak rzadko wychodzimy- mówi.
Żeby, ona chociaż wiedziała, że w cale z zachwytem nie przyjmuję tego wyjścia. Wszystkie te przyjęcia, udawane uprzejmości i zachwyt.
Jak zawsze przyklei się do mnie wianek kobiet i będą co chwila zagadywały na tematy nawet nie godne mojej uwagi i oczywiście, jeszcze ludzie którzy mają chrapkę na moje dofinansowanie.
Sęk w tym, że ja nie inwestuje w byle co.
Nie interesują, mnie rzeczy banalne, muszą być przełomowe, a także zajmować pierwsze miejsca na rynku.
Biorę w ręce swój telefon i uśmiecham się na e-maila z potwierdzeniem wykupu następnej japońskiej firmy.
Moje biznesowe terytorium się rozrasta.
Cieszę się z tego, to uwydatnia moją władzę w świecie biznesu. 
-Chodź się ze mną wykąpać Sasuke-rzuca moja dzisiejsza towarzyszka. 
Zawsze jak czuję się samotny załatwiam sobie jakąś pannę. Ino zawszę chętna na wszystko najczęściej bywa w moich salonach. 
Prycham na jej propozycje.
-Wybacz Ino, ale się śpieszę.
Spoglądam na zegarek. Już siódma trzydzieści. Wykąpie się w biurze.
Zbieram się i rzucam kartę pokojową na łóżko.
-Jak będziesz wychodzić to zamknij drzwi i oddaj kartę do recepcji.
Wychodzę w pośpiechu.
Pod  hotelem czeka już na mnie moja limuzyna. Wsiadam do środka i każe się zawieść do firmy. Poprawiam swoją koszulę i krawat. Dobrze, że w biurze mam parę swoich rzeczy. Przy drzwiach obrotowych migają mi różowe włosy. Zbieram się szybko i wbiegam do budynku. Szybko namierzam te jej dosłownie rażące kudły znikające za drzwiami windy i ledwo zdążam do niej wejść.
Wpadam do niej i uśmiecham się radośnie z jej winy.

Jesteś zaszokowana?- myślę sobie

 Bardzo dobrze. Lubię jak kobiety intensywnie na mnie reagują. 

-Dzień dobry panno Haruno- jej twarz nabiera jeszcze bardziej zdziwionego wyrazu, gdy mówię do niej nie w ojczystym języku tylko po angielsku, Przypominam jej naszą wizytę w klubie parę dni temu. 
-Nie odpowie pani?- pytam gdy się nie odzywa.
-Dzień dobry- odpowiada i odsuwa się ode mnie jak najdalej może. Zmierzam ją wzrokiem i mruczę z zadowolenia. Świetnie wygląda w tym stroju. Moją uwagę przykuwają jej długie, zgrabne nogi. Z chęcią bym sprawdził jak szeroko może je rozkładać. Przykładam palec do ust ukrywając uśmiech.
Widzę jak zerka na mnie nie pewnie i gdy jesteśmy na jej piętrze chce wysiąść. Szybko rusza do przodu, ale ja nie mogę po prostu dać jej tak odejść. Musi mnie zapamiętać. Chwytam ją za łokieć i pociągam do tyłu jednocześnie wciskając guzik zamknięcia drzwi. Wykręcam jej rękę do tyłu i  wpycham kolano między jej uda podginając odrobinę jej spódnice. Odchylam się delikatnie do tyłu i mruczę z zadowolenia widząc kawałek jej jędrnych pośladków. 
-Nie tak szybko słodziutka- szepcze jej do ucha. Na moich ustach widnieje uśmiech. Ponętnie wygląda tak przyciśnięta policzkiem do szyby windy. Mam ochotę podwinąć jej spódnice i pomacać to i tamto. Sprawdzić jaka jest gorąca.
Nawet nie wiem kiedy chwyta moją rękę swoją drugą wolną ręką i odwraca mnie tak, że teraz ona zajmuje moje miejsce, a ja jej.

Zadziwiające.
To mnie zaskoczyło. 
Zaczynam uśmiechać się jeszcze głupiej niż do tej pory 
-Nie tak szybko słodziutki- syczy mi do ucha, a ja czuje, że mój kutas reaguje na nią i to bardzo.

Ma pazurki, to mi się podoba.

Szybko wciska przycisk otwierający drzwi puszcza mnie i wychodzi z windy. Odwracam się szybko i ściskam ręką barierkę zwalczając w sobie chęć pobiegnięcia za nią.
Z mojego gardła wydobywa się śmiech. Patrzę jak kręci tym swoim zgrabnym tyłkiem i czuję, że jej nie mogę sobie odpuścić.

Olała mnie zupełnie.

-Zobaczymy się później słodziutka- krzyczę za nią.
Winda mnie zabiera na moje piętro. Wysiadam z windy cały czas mając przed oczami jej twarz, a w głowie dźwięczy jej słodki głos.
Wchodzę do biura, wciskam przycisk przy biurku, który sprawia, że moje szklane ściany mojego biura matowieją i nic już przez nie, nie widać.
Ściągam z siebie wczorajsze ubrania i biorę szybki prysznic. Wychodzę już świeży i nie tak pobudzony. Siadam przy biurku i od razu łącze się z recepcją.
-Hana połącz mnie z biurem Leona bezpośrednio do niego, nie przez sekretarkę.
-Już się robi panie Uchiha.
Po kilku sygnałach odzywa się głos Leona.
-Witaj Leonie, chciał bym się zapytać, czy zaszczyci nas pan dziś swoją obecnością na przyjęciu charytatywnym    
-Wie pan nie myślałem nad tym jeszcze, impreza jest otwarta więc nie trzeba wcześniej potwierdzać swojej obecności. Mamy dużo pracy i …-
Nie daje mu dokończyć.
-Z miłą chęcią spotkał bym się tam z panem i porozmawiał. Proszę wziąć swoją asystentkę, aby notowała ewentualne ugody.
-Panie Uchiha w takim razie z chęcią się udamy razem z Sakurą na spotkanie z panem.
-Dziękuje i do zobaczenia wieczorem.-
Sakura
Kończę rozmowę zadowolony. Teraz jestem pewny, że spotkam ją jeszcze dzisiaj. Obiecałem jej przecież, że widzimy się później.
O szóstej wychodzę z pracy i jadę do mojego apartamentowca.
Biorę kąpiel, przebieram się w czarną koszulę, marynarkę bez kołnierza , spodnie z od garnituru z odrobinę zwężonymi nogawkami i czarne wypastowane buty.
Szukam moich najlepszych perfum specjalnie dla niej i o dziewiętnastej wyjeżdżam po moją towarzyszkę.
Wychodzi z domu w obcisłej długiej sukni koloru czerwonego i na  grubych ramiączkach. Włosy związany w wysoki kucyk i mocny makijaż.
Wsiada do limuzyny za pomocą mojego szofera. Zajmuje miejsce naprzeciwko mnie.
-Wyśmienicie wyglądasz w tym stroju Sasuke- krzywię się gdy słyszę jej piszczący głos.
-Dzięki- rzucam i głowę zwracam w kierunku okna podziwiając okolicę, chociaż ona tak naprawdę nie zajmuję mojej głowy. Siedzi w niej niezwykle zmysłowa różowo-włosa kobieta.
Już nie mogę doczekać się, aby ją ujrzeć.
Ino zakłada nogę na nogę, a długi rozpór z prawej strony ukazuje jej opalone udo i kawałek pośladka.
Nawet nie mam ochoty patrzeć, a co dopiero się podniecić.
Wziąłem ją ze sobą ze względu na posiadanie partnerki przy boku.
Wysiadamy na czerwony dywan i bez ceregieli idziemy nie pod rękę, ale blisko,` obok siebie. Prasa robi nam zdjęcia, a ja jedynie na co czekam to na spragniony widok  ciekawej damy.
Brukowce przekrzykują się nawzajem
,,Ej Sasuke”
,,Ino”
,,Spójrz tu, spójrz tam”
Oczywiście ino odwraca się w każdą stronę, a ja w rządną.
Wzdycham ulgą gdy już jesteśmy w środku. Rozglądam się za różowymi kudłami, ale nigdzie ich nie widzę. Może jeszcze nie dojechali. Stoimy z innymi przy jednym ze stolików. Co chwila rzucam wzrokiem na drzwi czekając na jedną osobę i gdy się zjawia ja dosłownie nie mogę oddychać.
Staje jak wmurowany i widzę tylko ją. Mam ochotę pociągać za te jej loki i nie zwracając uwagi na sukienkę w której wygląda przepięknie zedrzeć ją z niej.
Odzyskuje oddech po chwili, ale jest przyśpieszony. Staram się uspokoić i skupić na tym co gada do mnie gruby facet stojący naprzeciwko, ale nie mogę. Kątem oka śledzę każdy jej ruch. Jest z tym gachem z którym cały czas się trzyma nawet nie pamiętam jak tam mu było, a u drugiego boku idzie zadowolony Leon. Bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, że każdy mężczyzna zazdrości mu takiej partnerki.
Kurwa, a zwłaszcza ja.
Czuje jak Ino lekko się do mnie przysuwa.
-Skarbie chodź znajdziemy jakieś ustronne miejsce to ci ulżę- Spoglądam na siebie.
Kurwa
Kutas mi stoi jak chorągiewka.
Wsuwam się za Ino i staram uspokoić. Po paru głębszych oddechach mi przechodzi, ale wiem, że to mi nie wystarczy. Przepraszam grubasa i mówię blondynce, że zaraz wrócę. Pewnym siebie krokiem idę ku moim gościom, którym szczególnie zamierzam dziś poświęcić uwagę.
Docieram do nich i staję za różowo-włosą. Wciągam nozdrzami jej waniliowy zapach i dosłownie się rozpływam. Chciał bym, żeby moje łóżko tak nią pachniało.
-Witam serdecznie- podskakuje kiedy słyszy mój głos za sobą i odsuwa się błyskawicznie. Kryje uśmiech. Przybieram maskę ,,Uchiha robi interesy" i wchodzę najpierw w towarzyską rozmowę.


No co jest kurwa świat ze mnie drwi, znowu on?
Z kulturą podaje rękę mojemu przyjacielowi i przedstawia się
-Sasuke Uchiha- opada mi szczęka. 
Ten Uchiha? 
Z Uchiha Company?
Jest ode mnie max siedem albo osiem lat starszy pewnie ma trzydzieści, albo trochę po. Zmierzam go wzrokiem wygląda bardzo dobrze tak ubrany na czarno.
Podaje jeszcze rękę mojemu szefowi, a potem ujmuje moją dłoń.
-Miło mi w końcu panią poznać pani Haruno.
Kurwa!

 Od autorki: Sorry, że tak długo czekaliście. Zajęłam się trochę pisaniem jednopartówki i oczywiście nie skończyłam bo wena przeszła mi w połowie opowiadania i dupa. Niedługo postaram się wstawić post na Itasaku. Mam już notkę muszę tylko ją sprawdzić. 
Co do osób które komentują mojego bloga: 
Dzięki!
Dzięki!
Dzięki!
Nawet nie wiecie jak mi się strasznie chce pisać gdy czytam takie pozytywne komentarze. 
tak więc do następnej :)Pozdrawiam 







czwartek, 26 marca 2015

Nowe życie, nowy ból

Brak komentarzy:



"...Świat zawsze chce przemienić nas w kogoś, 
kim wcale nie jesteśmy. Próbuje przerobić nas na własną modłę.
 Zmieniamy się pod wpływem ludzi, upływu czasu,
 wydarzeń, aż wreszcie nie mamy pojęcia kim jesteśmy.
 Ale jeśli pozostaniesz wierny sobie, wewnątrz 
nadal będziesz sobą...."










-Sakura Haruno- Słyszę swoje imię i nazwisko. Wstaję i zmierzam powoli na scenę. Koniec nauki. Czas na pracę. Z daleka widzę szeroki uśmiech mojego przyjaciela, który jest dzisiaj ze mną. On jest, a mojej matki oczywiście nie ma. Przybieram maskę Towarzyskiej i kulturalnej dziewczynki.
Dyrektor wymienia wszystkie moje osiągnięcia, których jest całkiem sporo.

-Osiągnęła możliwą najwyższą średniej ocen, laureatka wielu konkursów, Właściciela dwóch dyplomów uzyskanych w dziedzinie informatyki, oraz politechniki, a teraz i dyplom ukończenia Harwardu.

Niby powinnam być dumna, ale czy jestem?

Tak, trochę tak, ale mina mojego przyjaciela mówi sama za siebie. Mina ojcowskiej dumy. Przez to i ja uśmiecham się szerzej. Tak powinnam się cieszyć. Odbieram dyplom i zmierzam do mojego przyjaciela. Od razu chowa mnie w swoich objęciach.

-Kurwa, ale jestem z ciebie dumny, tyle osiągnięć w tak młodym wieku. Przykro mi, że nie ma tu twojego ojca, ani matki.

Tak, matka zajęta jest swoim ślubem już z piątym bogaczem, gdyż nie wyobraża sobie, że może iść do pracy i żyć w biedzie. Zostawiła mojego ojca jeszcze jak byłam mała.

Dlaczego?

Bo był skromnym policjantem i nie stać go było, aby matce zapewnić takie dogodne życie, jakie mogą zapewnić jej bogaci mężowie.

Ojca nie ma gdyż w ostatniej chwili dostał wezwanie na jakąś tam akcje.  Zawsze praca ważniejsza niż ja. Kwestia przyzwyczajenia. Dawno zapomniałam jak to jest mieć rodzinę. Nawet nie zauważyłam jak zaczęłam wbijać sobie paznokcie w rękę.

Ból moja metoda na wszystko.

Mój przyjaciel to zauważa. Wie o moich problemach. Nie gardzi mną. Szybko chwyta mnie za rękę owija sobie ją wokół pasa i uśmiecha szeroko również mnie obejmując.

-Wiesz co Saki wejdziemy na chwilę na te nudne przyjęcie, żebyś mogła sobie rzucić tą czapeczką, albo beretem nie mam pojęcia jak nazywa się to coś z frędzlem.- mówi trącając moje nakrycie głowy i kontynuuje
- a potem pójdziemy do naszego domu i upijemy się do nieprzytomności.
-Och – wzdycham
- Oli wiesz, że jutro z rana wyjeżdżamy do Tokio do mojej matki. Zdobyłam tam prace. A jak zaśpimy na samolot.
-Szkoda, że twój ojciec nie jedzie. Świetnie się z nim dogaduję.
-Wiesz przecież, że wraz ze skończeniem szkoły muszę przeprowadzić się do matki, a właściwie to musimy. Myślisz, że mogła bym zostawić tu moje wsparcie?- Uśmiecham się do przyjaciela.
-Och Sakura twoje wsparcie nie tak łatwo odpuszcza, a nawet powiem ci, że nie zamierzam cię zostawiać do usranej śmierci. Wezmę cię ze sobą do grobu.

- Oli, Oli, Oli nie zamierzam umierać jeszcze przez długie lata. .

-To świetnie bo ja też. Tyle panienek na mnie jeszcze czeka. Nie odpuszczę im. – Śmieje się głośno. Mój przyjaciel jest naprawdę mi potrzebny do życia.
Zna mnie na wylot, zna moje wady, zalety, potrzeby, osiągnięcia, tajemnice. 
Kocham go po prostu- jak przyjaciela. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Jesteśmy razem odkąd poznaliśmy się na znakomitych terapeutycznych sesjach doktora Esermana. Miałam w tedy dwanaście lat, a mój przyjaciel szesnaście.
Na początku nie dopuszczał mnie do siebie. Nawet groził, że mnie zgwałci, ale ja się nie poddawałam i zostaliśmy przyjaciółmi od tej pory nie rozłączaliśmy się nigdy.
 Zawsze razem.
On zna moje tajemnice, a ja jego. Dorastał przy matce ćpunce która nie dbała wcale o niego. Widział jak się puszcza za kasę, nie jadł długimi tygodniami, był bity i poniewierany.
Jesteśmy dla siebie wsparciem, oboje z ogromnymi bagażami doświadczeń.
-Mogli wspomnieć też twoje osiągnięcia w kwestii miss pamiętasz. Mis stacji benzynowych itp.
-Nawet mi nie przypominaj to już dawno za mną. –
Moja matka kochała konkursy piękności. Zmuszała mnie do brania w nich udziału, gdy skończyłam cztery lata. Zaczynałam od małych miss, miss stacji benzynowych, po miss miasta, kraju, a nawet raz wystartowałam w miss świata juniorów, ale to już dawno za mną. Koniec ze zmuszaniem mnie do tego.

Mam kila osiągnięć w tej dziedzinie. Zazdrościłam mojej siostrze tego, że ona nie musiała zadawalać matki. Za rzadko wygrywała i matka jej odpuściła, a ja cierpiałam. Byłam zamykana w ciemnym pokoju bez okien bez światła, bez niczego, bo matka gdzieś przeczytała, że to na urodę lepiej wpływa, Nie mogłam oglądać telewizji, ani grać na komputerze bo to źle wpływa na oczy robią się mniejsze i bardziej matowe, a ona nie chciała, abym straciła niesamowity błysk zieleni w moich oczach.
 To były jej sztuczki, abym wygrywała.

 I robiłam to dla niej.

Podchodzi do nas nagle jeden z profesorów. Gratuluje mi wspaniałych osiągnięć  i życzy udanej przyszłości.
Przybieram mój firmowy uśmiech numer sześć który mówi 

,,Tak pragnę pokoju na świecie” 

i opowiadam profesorowi co zamierzam i jak kierunkuję moją przyszłość.
-Zaprojektowałam parę własnych aplikacji na smart fony i komputery, oraz opowiadam, że parę moich aplikacji krąży już po rynku. W przyszłości chcę założyć własną firmę która będzie zajmowała się nowoczesnymi technologiami, ale za nim to zrobię chce uczyć się od najlepszych. Chwalę się, że dostałam staż u Leona Esesmana prowadzi jedną z największych firm promujących nowe technologie na rynku.
Profesor uśmiecha się szeroko i mówi, że jestem niesamowita i zasłużyłam sobie na to.
Dziękuje serdecznie i oddalamy się z Olim.

-To jak mała idziemy uchlać się jak świnie.
-Z tobą zawsze Oli.
Śmiejemy się głośno i dopijemy kolejną butelkę brudnego burbonu. Oglądamy kolejny nudny film leżąc na kanapie w naszym skromnym mieszkanku. Jutro mamy przeprowadzić się do mieszkania które kupiła nam moja matka w centrum Tokio. Mówiła, że jest niesamowite i super nowoczesne, jednak ciężko nam pożegnać się z obecnym miejscem.

Oli ma nadzieję na to, że rozwinie jeszcze bardziej swoją karierę super-modela.  Nie raz pozowaliśmy do zdjęć razem. Świetnie się przy tym zawsze bawiliśmy. Nie były to jakieś wielkie zlecenia, ale nie oto nam chodziło.

-Saki, a co powiesz na ostatnią rudę po klubach. Jutro już nas tu nie będzie.- Wstaję z jego kolan i patrzę mu się ostro w oczy. Widzę jak wstrzymuję powietrze.
-Żartujesz sobie- mówię poważnie- a potem z głośnym śmiechem wstaję i krzyczę- Czekałam na to kiedy to zaproponujesz.- Po chwili i on się uśmiecha. Biegniemy do swoich pokoi szybko się przebrać i spotykamy się w kuchni.

Wcisnęłam na siebie koktajlową sukienkę, rozpuściłam długie różowe włosy i zmierzwiłam nadając mi niechlujny i drapieżny wyraz. Podkreśliłam oczy i uwydatniłam kości policzkowe. Usta pomalowałam czerwoną szminką, a do czarnej koktajlowej sukienki założyłam czerwone buty na wysokim obcasie z klamerkami. Wychodzę z pokoju i napotykam mojego Oliego.

Ma na sobie czarną obcisłą koszulkę uwydatniające jego mięśnie i czarne spodnie z paskiem. Wygląda oszałamiająco.

Uśmiecha się do mnie i podaje mi dłoń. Posyłam mu równie szeroki uśmiech i podaje ramię. Idziemy do wyjścia. Oli otwiera je przede mną i wychodzi tuż za mną.

-A zamknąć drzwi- mówię do niego.
-Czym się przejmujesz twój stary to glina, a poza tym i tak większość naszych rzeczy jest już w tym nowym superanckim mieszkanku.- Śmieje się głośno.
-Masz racje.
Tańczymy, pijemy rozmawiamy ze znajomymi. Bawimy się świetnie, ale ja czuję, że mam już coraz mniej siły. Nogi bolą mnie od  butów na wysokim obcasie. Powiadamiam mojego przyjaciela, że idę na chwilę usiąść i odpocząć on kiwa głową i dalej tańczy z seksowną blondynką.

Siadam przy barze i delikatnie zsuwam buty, żeby nikt nie widział. Od razu czuję się lepiej. Zimne płytki chłodzą moje obolałe stopy. Zamawiam u barmana Burbon i popijam nie śpiesząc się. Zakładam buty biorę szklankę w dłoń i obracam się na metalowym stołku przy barze zakładając nogę na nogę i opierając łokcie z tyłu o blat baru. Uśmiecham się radośnie.   Podnoszę wzrok by odszukać mojego przyjaciela na parkiecie, a zamiast niego napotykam intensywne spojrzenie czarnych oczu tuż przed sobą. Wzdrygam się, a szklanka upada z hukiem na ziemię.  Mężczyzna uśmiecha się nieznacznie i siada obok mnie. Próbuję uspokoić walące serce i patrzę na nieznajomego, on również patrzy na mnie. Ma krótkie czarne włosy i niesamowicie głębokie czarne oczy. Wygląda zjawiskowo. Czarna koszula rozpięta parę guzików pod szyją nadaje mu drapieżności. Wzdycham zrezygnowana i odwracam się ku barmanowi. Kiwam na niego, aby nalał mi kolejną szklankę mojego trunku, gdy wtrąca się tajemniczy przybysz na którego już dawno przestałam zwracać uwagę.

-Przepraszam, że panią wystraszyłem, w ramach przeprosin proszę aby pani pozwoliła sobie postawić drinka. –
Uśmiecham się nieznacznie.
-Dziękuję panu bardzo, ale zrezygnuje to był wypadek nie mogę pana winić- mówię spoglądając kątem oka na niego, a potem go olewam. Pytająco unosi brwi do góry. Barman przynosi mi szklankę trunku i jednym haustem wybijam jej połowę. Odstawiam ją i wstaję ze stołka.
-Do widzenia-   rzucam i idę poszukać mojego przyjaciela. Przystaję słysząc słowa mojego chwilowego towarzysza.
-Bardzo mi przykro Sakuro, że nie złożyłaś podania do mojej firmy, ale cóż mam nadzieję, że trafiłaś dobrze- Odwracam się do niego i patrzę zaszokowana. On jedynie się uśmiecha. Otrząsam się po chwili, bo przecież takie informacje można znaleźć w Internecie, albo gdzieś tam jestem zbyt podpita, żeby teraz o tym myśleć, a jutro już nie będę o tym pamiętała, a tak w ogóle  niema nic tu niezwykłego.
-Miłego wieczoru panu życzę- rzucam i odchodzę. Napotykam Oliego i tańczymy dalej. Chwyta mnie rękoma za biodra i unosi wysoko ponad innych ludzi tańczących na parkiecie. Śmieję się głośno patrząc Oliemu w oczy, a on się kręci wokół osi. Przytaję, ale nie puszcza mnie z objęć. Unoszę wzrok i napotykam spojrzenie czarnych tęczówek. Nieznajomy stoi niedaleko za Olim. Też spoglądam na niego, a mój uśmiech ginie. Mój przyjaciel stawia mnie na nogi, a ja tracę nieznajomego z oczu. Wychylam się aby spojrzeć na przestrzeń za ,,moją ostoją spokoju”, ale go już nie dostrzegam.
,,Nie zawracaj sobie tym głowy” – myślę.
Oli jak by czytając w moich myślach odwraca się za siebie, potem spogląda znów na mnie i znów za siebie posyłając mi pytające spojrzenie.
Uśmiecham się do niego tylko szeroko, ale widzę, że mruży oczy.
-Co jest Sakura- czytam z jego ruchu warg.
-Nic Oli, naprawdę nic- odpowiadam.

Zmęczeni po rudzie jaką odwaliliśmy po każdym klubie w mięsie, spłukani i śmiejący się do łez wracamy do domu. Niosę moje szpilki w dłoniach, bosymi stopami idąc po betonowym chodniku, mając nadzieję, że nie nadepnę na nic podejrzanego.  Oli obejmuje mnie w pasie, a ja trzymam dłoń na jego dłoni. Z nim zawsze dobrze się bawię.
Przejeżdżający samochód razi nas w oczy. Stajemy i przymykamy je lekko i ku naszemu zdziwieniu samochód staje obok nas, a co najlepsze to jest długa czarna limuzyna. Z za kierownicy wysiada ubrany w garnitur szofer i informuje nas, że dostał polecenie, żeby dopilnować, abyśmy wrócili bezpiecznie do domu. Patrzymy się na kierowcę z rozdziawionymi ustami, po czym spoglądamy na siebie jak na idiotów gdy kierowca otwiera przed nami drzwi.
Oli nagle się uśmiecha i rzuca:
-Wsiadaj Sakura
-A jak nas gdzieś wywiezie, zamordują nas i w ogóle?- pytam ale odpowiada mi kierowca
-Na siedzeniu znajdzie pani kopertę z listem do pani. Zapewniam, że nic się państwu nie stanie.
Nawet nie dane mi było się zastanowić, Oli wpycha mnie do limuzyny z głośnym:
-Posuń się Sakura, ja też chce.
W czasie kiedy Oli grzebie po lodówce i otwiera barek ja znajduję białą kopertę na siedzeniu. Jest na niej napisane moje imię i nazwisko. Chwytam ją w dłonie i otwieram, podczas gdy mój przyjaciel przegląda kolekcje płyt DVD.


,,Moją powinnością jest zadbanie, aby dotarła pani bezpiecznie do domu.
Niech to będzie prezent przeprosinowy za przestraszenie pani. Mam nadzieję, że bawiła się pani dobrze.
Liczę godziny do kolejnego spotkania”

Kończę czytać, po czym kartka wyrwana jest mi z rąk.

-O ładne pismo- mówi Oli. Przymyka jedno oko, a drugie zupełnie zamyka, żeby zapobiec rozmazywaniu się liter. Uśmiecham się na ten widok, a w tedy mój przyjaciel odchyla głowę i patrzy na mnie.
-Masz bogatego wielbiciela, szkoda, że tak późno bo jutro rano, a raczej dzisiaj wyjeżdżamy i już się nie spotkanie- mówi z udawanym smutkiem, a następnie drze kartkę.
-Żegnaj- mówi i upuszcza ją pod nogi.
Zgodnie z obietnicą szofer podwozi nas prosto pod dom. Jest już czwarta a o siódmej mamy samolot. Tata przyjeżdża po nas o szóstej trzydzieści. Lecimy pierwszą klasą, więc nasza odprawa potrwa kilka minut.  Nie kładziemy już się  spać. Biorę kąpiel, żeby mnie otrzeźwić. Zakładam przygotowane wcześniej ubranie. Czyli zwiewną zieloną sukienkę na grubych ramiączkach i przewiązywaną kokardą w pasie, a do tego czarne buty na lekkim obcasie. Nakładam lekki makijaż na twarz kosmetykami które się nie rozmazują, wciskam w oczy krople, żeby nie były takie czerwone, a następnie zakładam okulary. Razem z Olim zbieramy ostatnie rzeczy jakie zostawiliśmy i pakujemy w kartony, do jutra firma kurierska nam to przetransportuje do Tokio. Chwytamy walizki i za nim się obejrzymy, mój ojciec staje w drzwiach.
Jedziemy na Lotnisko, gdzie się rozstajemy mimo łez. Ojciec obiecuje, że nas odwiedzi, gdy tylko dostanie urlop.

Przechodzimy przez odprawę i zajmujemy miejsca w pierwszej klasie. Zapinamy pasy przygotowując się do lotu i postępujemy zgodnie z poleceniami stewardesy.
Gdy już unosimy się w powietrzu odpinamy się pasamy odmawiamy wszystkiego co proponuje nam obsługa, oprócz butelek wody, bo mamy olbrzymiego kaca, okrywamy się kocami i zasypiamy. Uśmiecham się na wspomnienie tego jak pożegnaliśmy nasze stare miasto i uśmiechnięta zasypiam.


Budzi mnie Oli mówiąc, abym przygotowała się do lądowania. Zapinam pasy i czuję lekkie turbulencję. Przespałam cały lot i teraz czuję się o niebo lepiej. Wyciągam się jak kot, a mój przyjaciel kładzie mi rękę na udo.

Uśmiecham się do niego.

On wie,

On rozumie,

że teraz będzie mi ciężko. Nowe miasto, praca, a co najgorsze matka.
Moja matka od najmłodszych lat wpajała mi to jak ma zachowywać się dama.

,,Dama nie okazuje swoich słabości, bo jak inni to zobaczą od razu to wykorzystają, aby cię zniszczyć”

,,Dama ma zawsze nienagannie wyglądać”

,,Dama musi być posłuszna swojemu mężowi”

Dama musi zachowywać się tak i tak, dama to i to…

Wpoiła mi wszystkie regułki dobrego zachowania i wyuczyła serii udawanych uśmiechów, mowy ciała, oraz to, że muszę wyjść za bogatego męża i to nie musi być miłość.
Sęk w ty, że nie pragnęłam bogatego męża, nie pragnęłam być damą, chciałam po prostu być zakochana.
Ile z matką toczyłam wojen o to jakie ma mieć wykształcenie. Nie podobało jej się to, że pasjonują mnie nauki ścisłe, dlatego mieszkałam i studiowałam pod okiem ojca, który się cieszył, że ma tak wysoce wykształconą córkę. 
W jego pracy każdemu się chwalił moimi osiągnięciami, mówiąc jaki to on jest dumny.

Z zadumy wybudzają mnie ręce przyjaciela, które sprawnie odpinają mnie z pasa, po czym chwyta za ręce i podnosi do pozycji stojącej.
Lepszego przyjaciela nie mogłam sobie nigdy wymarzyć. Dla mnie rzucił wszystko, aby spełniły się moje marzenia. Cały czas się dla mnie poświęca , a ja… 

Wzdycham.

Mam wrażenie, że ciągam go za sobą wbrew jego woli, bo mam takie zachcianki. 
Prawda jest taka, że nie wyobrażam sobie życia bez mojego kochanego Oliego.
Rozglądam się po lotnisku. Na oczy zsuwam ciemne okulary i biorę rękę mojego czarno-włosego przyjaciela.
Wiem, że jest przystojny, ale nie chce, żeby coś nas poróżniło dla tego zadawalamy się przyjaźnią, która w zupełności nam wystarcza. Patrzę na jego niesamowicie ciemne brązowe oczy na tle jasnej karnacji. Wypukłe i jędrne usta odsłaniają szereg niesamowicie białych i prostych zębów.
Dłuższe czarne włosy lekko opadają mu na oczy. Sylwetka bardzo dobrze umięśniona, szerokie ramiona, wąskie biodra i te metr dziewięćdziesiąt pięć wzrostu. Wiem, że inne laski za nim piszczą i co chwila się oglądają, na jego jędrne pośladki. Zazdroszczę sama sobie, że go mam. Widząc, że kolejna młoda panna ogląda się za jego tyłkiem, postanawiam temu zapobiec klepiąc go dłonią w prawy pośladek i ściskając. Odwracam się do dziewczyny i posyłam jej uśmiech zwycięscy. Oli patrzy na mnie i się uśmiecha.
-Ty zaborcza kobieto nic przez ciebie nie poderwę.
Posyłam mu jeszcze szerszy uśmiech i odpowiadam:
-Wiem i bardzo się z tego cieszę- robię przerwę i wyszeptuje- jesteś mój, a ja się nie dzielę.- Robię dziubek i całuję go w gładką brodę.
-A co ja mam zrobić z tymi wszystkimi facetami którzy się oglądają za tobą?- Pyta, a potem się szczerzy i mówi:
-O już wiem- w tym czasie czuję jego rękę na tyłku i jak lekko ściska mój pośladek.  Śmieje się głośno i tak idziemy trzymając się za tyłki, a ludzie się na nas gapią. Nie raz słyszałam, że tworzyli byśmy piękną parę. Sęk w tym, że nie czujemy do siebie nic oprócz przyjaźni.
-No Sakura- całuje mnie w czubek głowy gdy wychodzimy z lotniska- Witaj w Tokio złotko!.
Z daleka widzimy wysokiego mężczyznę który trzyma tabliczkę z moim nazwiskiem. Ciągniemy za sobą walizki na kółkach i zbliżamy się do niego. Jest ubrany w garnitur. Pewnie wysłała go moja matka. Już z góry zapowiedziała nam, że po przyjeździe najpierw mamy stawić się u niej na obiad.
Moje serce się raduje.
Jak się okazuje zostajemy podwiezieni pod sam dom a raczej willę mojej matki.
Wygląda jak pałac. Jest cały biały, ma mnóstwo okien, wielkie szklane dębowe drzwi, a dwie kamienne wierze po bokach budynku oplatają winoroślą.
Byłam już tu.
Obecnie moja matka związała się z milionerem o imieniu Frank. Prowadzi wiele spółek i obraca nieruchomościami. Poznali się jakieś dwa lata temu. To nie pierwszy mąż mojej matki, ale pewnie i nie ostatni.
Frank traktuje mnie jak swoją córkę, przez co mój prawdziwy ojciec jest bardzo zazdrosny o czas jaki wcześniej spędzałam z Frankiem.
Zaciekawił mnie. Jeszcze rok temu opisywał mi jak powoli wchodzi się w świat biznesu i byłam naprawdę mu wdzięczna za to co mi powiedział.
W przyszłości chce wystartować z własną firmą.
Mam nadzieję, że mi się uda. To jest jak na razie obrany cel mojego życia, ale nie chce się śpieszyć, nie chce polec na starcie, dla tego najpierw złożyłam o podanie do jednej z firm zajmujących się nowoczesnymi technologiami. Pan Leon obiecał mnie wziąć pod własne skrzydła i przygotować do wszystkiego. Zostaje jego asystentką, ale również będę pracować w jego kadrach wydziału technologii, oraz reprezentować jego ,,zabawki” na rożnych konferencjach. Będę obserwować, uczyć się jak pozyskiwać sponsorów, oraz jak z zyskiem sprzedawać swoje wynalazki.
Firma pana Leona nazywa się TechEss jest jedną z górujących firm z technologią na rynku. Jestem pewna, że dużo się tam nauczę.
Pracę zaczynam w poniedziałek, a dziś dopiero sobota. Znając Oliego dzisiaj zrobimy coś jeszcze szalonego.
W drzwiach stanęła chuda postać mojej matki. Westchnęłam ze zrezygnowaniem. Podeszliśmy bliżej. Najpierw w ramiona zgarnęła moje przyjaciela. Przytuliła go i ucałowała w dwa policzki.
-Och Oli myślałam, że już przystojniejszy być nie możesz- mówi mu komplement. Oli stał się dla mnie przyjacielem, a moja matka traktuje go ja swojego syna.
-Niech pani poczeka jeszcze z rok, a nawet już pani mi się nie oprze- słodki chichot mojej matki przyparł mnie o dreszcze. Odsunęła się od Oliego  i zmierzyła mnie wzrokiem od góry do dołu.
-A ty Sakura od naszego ostatniego spotkania przytyłaś z dziesięć kilo- na tę uwagę prycham, a ,,moje wsparcie” posyła mi rozbawione spojrzenie. Nie raz mówił mi, że boi się mnie mocniej przytulić ze strachu, że mnie złamie. Nie wiem do cholery co jej się we mnie nie podoba. Mierze metr sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu i przy tym ważę niecałe pięćdziesiąt pięć kilo.  Mam smukłe uda, zgrabny tyłek, płaski brzuch i szczupłe ramiona. Razem z Olim ćwiczymy na siłowni co drugi dzień, żeby zachować kondycję.
Jednak mój wygląd nigdy jej nie pasował zawsze byłam brzydka.
Czasami brakuje mi Lilian, ona była dla mnie wsparciem.
Lilian to moja siostra, która nie żyje właśnie przez te pieprzone nauki mojej matki.
-Witaj mamo- mówię cicho. Oli chwyta w swój uścisk moją dłoń i wciąga mnie w głąb willi. Moja matka prowadzi nas do salonu, gdzie już wszystko jest nakryte do obiadu Droga zastawa, aż się błyszczy na wielkim dębowym stole.
Do nas po chwili dołącza jeszcze Frank. Wita nas serdecznie. Nawet nie ukrywa tego, że jest tak zakochany w mojej matce, że zrobił by wszystko o co poprosiła nawet przenocował by kosmitów. Frank wie, że jeśli chce, aby mojej matce zależało na nim musi udawać, że mu zależy na nas.
I wszystko kołem się toczy.
Zerkam na matkę. Jak zwykle wygląda świetnie i nawet nie wygląda na swoje czterdzieści pięć lat. Cała aż promienieje. Ludzie biorą ją za moją siostrę. Ma na sobie prostą bordową sukienkę, blond włosy upięte w niechlujnego koka i czarne szpilki. Naprawdę wygląda o wiele lepiej niż ja.
-No kochani po tak długiej drodze musicie być głodni. Zapraszam do stołu- moja matka też uważa się za doskonałą gospodynię.
A prawda jest taka, że doskonale umie ją udawać.
Zasiadamy do stołu i zaczynamy posiłek podawany nam przez służbę.
 -Super jest mieć kucharza, może uprowadzimy stąd jednego- zagaduję na głos zwracając się do mnie, chociaż wiem że chce tym rozładować atmosferę. Uśmiecham się do niego, za to moja matka wybucha niepohamowanym chichotem.
-O tak Marko jest wspaniały i wątpię Oli, żebym, chciała go dać uprowadzić. Nigdy nie znajdę drugiego takiego.
-To chociaż tą słodką kelnerkę- mruga do dziewczyny która właśnie podała mu jedzenie. Ona też odpowiada mu słodkim uśmiechem, a ja czuję, że niedługo nabawię się cukrzycy.
-Och Oli wiesz jak rozbawić towarzystwo. To bardzo dobra cecha której także moja córka nie posiada.- obraża mnie, ale mimo tego się uśmiecha. Profesjonalistka.
-Pani Haruno jestem pewna, że Sakura odziedziczyła po pani wszystkie dobre cechy, a także wyśmienity wygląd- jak zwykle Oli mnie broni. Jestem mu bardzo wdzięczna.
Co ja bym bez niego zrobiła.
Moja matka ma już coś powiedzieć gdy głos zabiera mój ojczym.
-Sakuro to niesamowite mieć tyle osiągnięć na kącie. Słyszałem od twoich nauczycieli, że byłaś najlepszą uczennicą. Każdy chwalił twój niesamowity umysł analityczny. Szkoda, że nie przyjęłaś mojej propozycji co do pracy.
-Dziękuję za tę propozycję, ale dobrze wiesz Frank jakie jest moje zdanie, chce wszystkiego dokonać sama. Krok po kroku, a nie lądować już na  najwyższym stanowisku z najwyższą płacą.
-Doskonale cię rozumiem sam też chciałem dokonać wszystkiego sam. Więc zamierzasz pracować w TechEss. To znakomita firma. Jedna z najwyższych, ale czemu nie złożyłaś papierów w Uchiha Company?
-Frank myślę, że w Uchiha Company moje papiery były by od razu odrzucone. To najlepiej prosperująca firma w kraju. Pociesza mnie fakt, że te dwie firmy znajdują się w jednym budynku, może uda mi się coś podpatrzeć.
- Myślę, że w firmie Uchiha miała byś bardzo duże szanse. Na pewno by cię przyjęli, chodź by ze względu na to, że otrzymałaś stypendium PSU (pomoc stypendialna Uchiha) 
-Bardzo mi pomogło owe stypendium.
Przyjęłam je ze względu na ojca. Uparł się, że on będzie pokrywał koszty mojej nauki skoro mieszkam praktycznie u niego- miałam własne mieszkanie- ale w jednym mieście i dość blisko domu mojego ojca. Nie chciałam obciążać jego niskiej płacy policjanta i gdy dano mi możliwość stypendium- skorzystałam. Moja matka nie pochwala mojej osoby jako osoby wykształconej. Jej zdaniem powinnam zadawalać męża i siedzieć w domu- jak ona.
Po moim kurwa trupie.
Po obiedzie wykręciliśmy się mojej matce, że musimy jechać już do nowego mieszkania, aby się rozpakować i rozejrzeć.
Szofer dowiózł nas w samo centrum Tokio do apartamentowca mieszkalnego.
Stojąc przed ogromnym budynkiem razem z Olim mieliśmy rozdziawione usta. Nasze miny mówiły ,,WOW”
-Twoja matka zaszalała. Chodź zobaczymy jak jest w środku bo na zewnątrz już mi się podoba.
Apartamentowiec miał tylko dwadzieścia pięter. My mieszkaliśmy na samej górze. Moja matka uważała, że przeszkadzały by nam tupoty stup z góry. A mniej snu to mniej urody.
W dużym holu powitał nas portier. Przedstawiliśmy się i dostaliśmy klucze do mieszkania. Po sztuce na głowę.
Wsiedliśmy do windy która zawiozła nas na nasze piętro. Korytarze były w kolorach ciemnej czerwieni, a podłoga wyłożona była jakimś ciemnym kamieniem.
Podeszliśmy do naszych drzwi. Widniała na nich ładna złota tabliczka z wygrawerowanymi naszymi nazwiskami
Sakura Haruno
Olerian Bern

Roześmiałam się głośno, a mój przyjaciel na mnie krzywo spojrzał. Doskonale wiedział co mnie bawi.
-Olerian hahahah- wypowiadam. Zawsze śmieszy mnie jego imię w pełnej nazwie. Dla tego streściłam do skrótu ,,Oli „
-Taa uśmiałem się- mówi i otwiera kluczem drzwi. Wpadamy do środka jak dzikie zwierzęta, żeby jak najszybciej obejrzeć dom i wybrać najlepsze pokoje.
-Sakura zamień się proszę. Wiesz jak lubię zachody słońca. Proszę, proszę, proszę.
-Oli z tej wysokości i tak nie będziesz widział kobiecych dekoltów.-
Z westchnięciem rezygnuje.
-Dobra.
Wybrałam pokój z balkonem. Był duży, a na środku stało łóżko z baldachimem i dwie szafki po bokach, a na nich lampki nocne. Ściany były beżowe, a na nich czarno-białe obrazy. W nogach łóżka stał ogromny kufer, Okno i drzwi balkonowe zostały teraz zasłonięte przez ciężkie szare zasłony. W pokoju miałam trzy pary białych drzwi. Jedne prowadziły na korytarz, drugie do łazienki z luksusową wanną, oraz dużą toaletką na kosmetyki, a trzecie do obszernej garderoby.
Poszłam sprawdzić jak tam pokój Oliego.
On również miał go spory. Jak u mnie lóżko z baldachimem, dwie szafeczki nocne z lampkami nocnymi, ściany w kolorze granatu i jak u mnie czarno-białe obrazy. Łazienki i garderoby mieliśmy takie same. Na ścianie obok łóżka było olbrzymie okno zasłonięte teraz czarnymi zasłonami. Odsłoniłam je i ukazał mi się równe niesamowity widok jak u mnie, tyle, że Oli nie miał balkonu.
-Tu jest świetnie- krzyczał Oli całując mnie w skroń.
Ponosiliśmy swoje rzeczy osobiste do swoich pokoi, a inne porozstawialiśmy w obszernej, nowoczesnej kuchni z wysepką na jej środku. W łazience na środku korytarza. Prawdopodobnie dla gości bo mu mamy swoje w pokojach.
Salon był najlepszy.  
Wielka plazma wisząca na ścianie naprzeciwko drzwi zachęcała, aby ją włączyć. Wstrzymaliśmy powietrze. Matka zapewniła nam całe kino domowe. Wielka skurzana, czarna kanapa stała naprzeciwko naszej plazmy. Moja matka praktycznie wszystko już umeblowała. Razem z Olim mieliśmy niewiele rzeczy. Ucieszeni postanowiliśmy się rozpakować, a potem spotkać, aby przemyśleć co robimy dalej.
Na Sobotni wieczór zaplanowaliśmy michę popcornu i jakiś dobry film. Zmęczeni podróżą nie mieliśmy ochoty nigdzie wychodzić, a następnego dnia zamierzaliśmy poszukać najbliższej siłowni.

Następnego dnia jak uzgodniliśmy po śniadaniu wyszukaliśmy adres najlepszej siłowni w okolicy i zapakowawszy nasze niezbędne rzeczy ruszamy na trening spalający wczorajszy popcorn.
Siłownia była naprawdę ogromna. Wieli wybór maszyn do ćwiczenia i przestrzenne szatnie. Wykupiliśmy karnety po czym każde z nas skierowało się do swojej szatni.
Założyłam stanik sportowy specjalnie zaprojektowany dla mnie. Nie opinał się, aż tak strasznie, ale unieruchamiał moje spore piersi przez co nie skakały tak w górę i dół. Był on w kolorze czarnym z wielkim napisem Nike na cyckach w kolorze białym.
Na tyłek wciągnęłam obcisłe leginsy, do tego conwersy.  Moje długie włosy związałam w wysoki kucyk i już byłam gotowa. Na korytarzu czekał już na mnie Oli.
-Oj Sakura przez ciebie inni faceci nie skupią się na ćwiczeniach. Powiem ci nawet, że mi prawie stanął gdy cię zobaczyłem
-Oli fuuu- krzyczę i odpycham go lekko od siebie. Głośno się roześmiał i obejmując mnie w pasie wpadliśmy na siłownie.
Nie było zbyt wielu ludzi.
Jak zawsze rozdzieliliśmy się z Olim. Ja poszłam na bieżnie- Oli na ciężary.
Wepchnęłam słuchawki do uszu i zaczynając od marszu- słuchałam kolejnych utworów.
Od marszu do szybkiego biegu.
Po jakiś dwudziestu minutach zeszłam z bieżni i wytarłam twarz w ręcznik, po czym napiłam się wody z butelki. Oli dalej ćwiczył więc i ja postanowiłam jeszcze trochę poćwiczyć.
Rowerek na pośladki i uda- to jest to.
Jeszcze nie zdążyłam usiąść gdy zaczepił mnie muskularny mężczyzna.
-Witaj jestem tutejszym trenerem, może mógłbym cię oprowadzić po Siłowni, albo pokazać ci parę ćwiczeń? Zapoznała się pani..
-Sakura- przerywam mu. Głupio, żeby gość pewnie gdzieś o dwa trzy lata starszy mówił do mnie na per pani.
-A więc Sakuro- uśmiecha się- zapoznałaś się z naszymi ofertami, mamy dietetyków i trenerów. Więcej informacji o tym w recepcji i oczywiście ja służę pomocą.
Nonszalancki uśmiech wypełnia na jego usta.
-O, a mi nie złożono takich super ofert- skarży się Oli z za jego pleców. Facet odwraca się i napotyka niezwykle wysokiego chłopaka. Z uśmiechem zsuwam się z rowerka i podchodzę do niego moje przyjaciela, żeby go objąć w pasie.
-Och skarbie- przerywam całując go w jego wielką klatę- nie jesteśmy nowicjuszami wiemy co i jak, ale dziękujemy za pańską ofertę, może kiedyś skorzystamy- Facet stoi chwilę z miną lekkiego zawodu, ale zaraz posyła nam grzecznościowy uśmiech
-Zawsze służę pomocą. Po jego słowach odwracamy się i idziemy do szatni. Po jakiś dwudziestu minutach wychodzimy. Oli niesie moją torbę, a ja szczerze się i opowiadam jak może wyglądać mój jutrzejszy dzień w pracy.
-Tylko niech cię  ręce nie rozbolą od parzenia kawy- śmieje się.
W mieszkaniu bierzemy kąpiel, potem zasiadamy przed telewizorem z butelką wina i miską chipsów.
-A pamiętasz jak upiliśmy się jabolem?
-Nawet mi nie przypominaj, ta masakra śni mi się dzień w dzień.
Wybuchamy gromkim śmiechem. Wspominając zasypiamy oboje na kanapie.
Rano budzę się niewyspana i obolała. Wysuwam się  powoli z objęć Oliego i zmierzam do pokoju. Wyjmuje koc z kufra i wracam aby przykryć Oliego.
Jest szósta rano. Do pracy mam jakieś 30 min drogi, a mam na godzinę ósmą. Czyli mam półtora godziny. Biorę kąpiel w waniliowym olejku. Myję włosy, a następnie szczotkuję i układam. Nie wychodzi mi to zbyt dobrze. W układaniu włosów jestem ofiarą.
-Daj pomogę ci -słyszę głos Oliego. Posłusznie oddaje mu szczotkę i suszarkę, a po chwili mam ładnie ułożone włosy z przedziałkiem na środku głowy. Posyłam mu wdzięczny uśmiech.
-Chcesz kawę bo idę zaparzyć?- pyta, a ja jedynie przytakuję głową.
Wracam do pokoju. Zakładam czarny koronkowy stanik, białą bluzkę z szerokimi rękawami, ołówkową szarą spódnicę i do tego czarne szpilki. Wyglądam dobrze. Trzeba zrobić wrażenie pierwszego dnia w pracy.
Idę do kuchni. Na wysepce stoi dla mnie kawa w kubku. Chwytam ją w dłonie szybko wypijam odkładając kubek do zmywarki.
Myję zęby i wychodzę z domu. Na ulicach panuje tłok. Niecierpliwi ludzie czekający na zielone światło na pasach, co chwila jakieś trąbnięcia samochodów stojących w korkach i smród spalin. Zaciągam się mocno tym powietrzem
Ach Tokio.
Wchodzę przez szklane obrotowe drzwi  do firmy. Zerkam na zegarek. Mam jeszcze dwadzieścia minut do rozpoczęcia pracy. Idę w kierunku windy i przepuszczam ludzi śpieszących się do pracy. Ustępuję im miejsca, aż w holu zostaję tylko ja. Drzwi windy się otwierają i powoli wchodzę do środka. Wciskam przycisk na dwudzieste piętro i czekam, aż drzwi się zamkną.
Otwiera je ponownie czyjaś ręka, a ja staje jak wryta.
-Dzień dobry panno Haruno- patrzę na przybysza i oczom nie wierzę. Uśmiecha się do mnie i wciska guzik na najwyższe piętro.
-Nie odpowie mi pani?- pyta po chwili gdy ja nie jestem w stanie nic wydukać.
-Dzień dobry- mówię w końcu i odsuwam się od niego na możliwie największą odległość.
Wypuszczam powietrze kiedy drzwi się otwierają na moim piętrze.
Ruszam żwawym krokiem na przód i zostaje pociągnięta za łokieć do tyłu. Drzwi się zamykają, a ja zostaje przygwożdżona do jednej ze ścian windy
-Nie tak szybko słodziutka- szepcze mi do ucha. Mam wykręconą rękę na plecach i jego kolano między moimi nogami.  Chwytam go drugą ręką i przekręcam się, teraz to ja uwalniając się z uścisku przygniatam go do ściany wykręcając mu rękę do tyłu i wpychając nogę między jego nogi.
-Nie tak szybko słodziutki- syczę mu do ucha. Wolną ręką naciskam guzik otwierający drzwi windy i wychodzę w pośpiechu. Za sobą słyszę jego  śmiech i słowa

-Zobaczymy się później słodziutka. 

czwartek, 19 marca 2015

Sny Przeszłości

4 komentarze:
-Zacznij powoli- szepcze ustami tuż przy moim uchu.
Czuję, że coraz bardziej się podnieca,
 to go podnieca,
 ja go podniecam. 
Dotyka moich pleców, bioder, ud, podczas gdy ja głaszczę mojego penisa.  Nagle czuję, że jego dłoń przenosi się na moją.
 Jego oddech się zmienia staje się szybszy i płytki. Czuje jak ociera się o mnie swoim sterczącym  penisem.
Robi mi się niedobrze- mam mdłości. Moje ciało zaczyna się pocić. Nie mogę osiągnąć erekcji mimo tego, że moja zaciśnięta pięść ślizga się w górę i dół, prowadzona przez jego dłoń.
-Za dużo myślisz- przestań- żąda- Skoncentruj się na tym, że jest ci dobrze. Patrz na kobietę którą masz przed sobą. Ona cię pragnie, chce żebyś ją pieprzył. Wyobraź sobie jak jęczy i błaga żebyś wepchnął jej kutasa . Jęczy- jęczy głośno. Wyobraź sobie!
Takiej miękkiej,
Gorącej,
Wilgotnej,
I ciasnej- wylicza. Czuje, że zaciska dłoń mocniej
- Takiej ciasnej- dyszy mi do ucha.
Spoglądam na leżąco przede mną fotografie. Prawdopodobnie wycięte z jakiegoś playboya, albo innej gazetki dla erotomanów. Kobieta klęczy przysiadając na piętach z szeroko rozłożonymi nogami. Dłonie ma na swoich dużych piersiach, a między palcami wystają jej różowe sutki. Długie blond włosy ma upięte u góry, a kilka kosmyków ładnie  okrąża jej twarz. Wielkie niebieskie oczy wpatrują się we mnie, a uchylone usta zamknęły w sobie błogi jęk.
Zawsze tak wyglądają kobiety na zdjęciach które przynosi Cal.
Jego przyśpieszony oddech rozwiewa mi włosy. Dyszy mi wprost do ucha, a mi robi się coraz bardziej niedobrze. Jego podniecenia sprawia mi, że czuję się brudny.
Cal powiedział, że to moja kara, za to że jestem niegrzeczny. Jesteś okropnym dzieckiem- słyszę w głowie krzyki matki. Zawsze na mnie krzyczy. Wrzeszczy ciągle na mnie, kiedy płaczę, z rożnych powodów zazwyczaj chodzi o tatę.
Ciche sapanie Cala zagłusza jęk.
To moje jęki. 
To ja jęczę.
Czuję się podniecony, chociaż wcale nie chcę.
-O tak właśnie- dobrze, powoli, tak powoli- syczy Cal- Oto tu chodzi.
Mi również przyśpiesza oddech, czuje gorąco na całym ciele.
Druga dłoń  mojego kata zsuwa się z karku w dół pleców.
Sztywnieje.
Wsuwa ją między moje pośladki.
Próbuję się odsunąć, ale jest ode mnie silniejszy. 
-Nie szarp się wiesz co teraz będzie. Wiem że to lubisz. Byłeś niegrzecznym chłopcem, bardzo niegrzecznym, twoja matka się na ciebie skarżyła, będę musiał być ostrzejszy-
Próbuję się wyrwać, ale mimo, że chce się wyrwać nie mogę.
-Nie- mówię i skręcam się oraz wiję aby zaprzestał mnie dotykać.
-Och przestań, sam sobie przeczysz. Poczujesz się lepiej, wyładujesz się. Nie będziesz sprawiał takich problemów matce.
-Nie, nie, nie!- krzyczę
Nie reaguje. Wpycha mi pace między pośladki. Czuję jak coś śliskiego płynie  między moimi pośladkami. Palce Cala zgrabnie to wycierają, przez co są bardziej ślizgie i wsuwają się we mnie głębiej.
-  Nie! ... O Boże!
Próbuję się wyrwać, ale nie przestaję. Krzyczę- to wszystko na nic. Po chwili wyjmuję palce, a na ich miejscu czuję główkę jego penisa. Okrąża mój odbyt wcierając maź z moich pośladków w swoje przyrodzenie. Wchodzi we mnie. Czuję ból i pieczenie, mimo tego znajduje taki punkt, że natychmiast mam ochotę dojść mimo łez w moich oczach.
Opadam twarzą na poduszki. Nie mogę nic poradzić. Ręka Cala jeszcze bardziej zaciska się na moim członku , a mnie przechodzą dreszcze. Nie mogę się powstrzymać. Czuję, że przegrywam tą walkę. 
Nadchodzi…
Nie mogę tego powstrzymać…
Wykonuje jeszcze jedno pchnięcie, a ja…


Zrywam się z łóżka, podbiegam do najbliższej ściany i uderzam w nią z całej siły. Jestem zły pobudzony i rozdrażniony jednocześnie. Dalej słyszę obleśne sapanie przy moich uchu. 
,,Już go nie ma” 
,,Już go więcej nie zobaczysz” 
,,Załatwiłeś sukinsyna”- 
powtarzam sobie przywołując w pamięci to jak się rozprawiłem z tym sukinsynem.
Kurwa,
Kurwa,
Kurwa…
Krzyczę. Jestem wściekły.
Spoglądam na swoją erekcje. Wstrząsa mną obrzydzenia. Zmierzam do łazienki i odkręcam zimną wodę. Wchodzę pod strumień lodowatej wody i czuję ulgę. Mój temperament trochę ustaje.
Zapomnij Kurwa Zapomnij…


Od autorki: Wczoraj pisałam sobie z moją najdroższą koleżanką która już niestety przestała blogować, ale czyta dalej opowiadania. Powiedziałam jej, że mam kilka notek nowego bloga, a ona na to, że daj przeczytać. Zapytała się kiedy mam zamiar założyć tego bloga, bo notki są bardzo dobre (przynajmniej jej zdaniem dzięki :)) No to ja jej mowie, że nie wiem czy wogule zrobię z tego bloga, a może zostawię jako jednopartówke. A ona, że aha masz na kompie mnóstwo jednopartówek i żadnej na necie, nie wciskaj mi kitu, że to wstawisz kiedykolwiek bo zazwyczaj zaczynasz pisać lecisz, lecisz, lecisz a pod koniec rezygnujesz z zakończenia i zostaje jednopartówka tylko jako plik w Wordzie
No i po dostaniu opierdola wzięłam się za publikowanie. Tego bloga właściwie już mam napisanego, nie będzie jakiś tam długi, pewnie tak to 20 postów. 
Dzięki Ainea za opierdziel i kopa w dupę. Ten blog jest dedykowany dla ciebie. 
Pozdrawiam. 








layout by Sasame Ka